piątek, 22 marca 2013

Ech wietier, och wietier, wietier, wietier... nucę piosenkę Lube, chociaż powinnam raczej szukać jakiegoś czekana, co by się zaczepić o murek


Wczoraj obejrzałam na TVP Kultura niezwykle ciekawy film o polskich alpinistach, a potem Halę Odlotów też z gośćmi związanymi z tematem, a dzisiaj od razu mi do głowy przyszło, że by mi się jakiś czekan nadał albo co. Wiatr taki, że mną rzucało po całym podwórku, a jak zrobiłam zakupy i próbowałam z wózkiem do samochodu dojść, to miałam śmierć w oczach, bo nie mogłam opanować kroku na parkingu i bałam się jakiegoś człowieka staranować, albo samochód zniszczyć, albo nogi połamać. Szok, całkiem sobie nie mogłam dać rady z wiatrem. Włosy dęba, szum taki, że nic nie słychać, ludzie do siebie musieli wrzeszczeć. Jak odjeżdżałam spod domu, trzeba było psa zawołać, bo by za mną biegł. Mąż wyszedł, krzyczy, w ogóle go nie słychać, stoję obok i jakby do mnie ze studni wołał. Huk okropny, wprawdzie ocean blisko domu, ale bez przesady. Aż mnie strach ogarnął, z wiatrem czasem nie ma żartów.
W celu dodania sobie odwagi i zdjęcia strachu z czoła, nucę piosenkę Lube, a co, na głos, i tak nikt mnie nie słyszy, co najwyżej zobaczą, ze ustami ruszam.
Jeżu kolczasty, jak ja nie lubię wiatru. Mówiłam już?
W domu zimno, drzwi wyrywa, okna skrzypią pod naporem, z samochodu wysiąść to czynność wysiłkowa, kiedy to się skończy? Karmnik nam wyrwało, mąż zmartwiony, ocenia uszkodzenia.

Słuchałam dzisiaj pół dnia, bo to i zakupy, i sprzątanie, i gotowanie - książki Grocholi 'Houston mamy problem' czytanej przez Mecwaldowskiego. Dawno się tak nie uśmiałam, aż zaczęłam sprawdzać, jak dużo mi zostało, bo byłoby mi żal, gdyby się miała skończyć. W głos chichrałam i łzy ze śmiechu ocierałam, rewelacyjna.

Czy to tylko ja widzę, czy wiele polskich aktorek i kobiet mediów zderzyło się z ciężarówką i im usta spuchły. Najbardziej ubawiło mnie oświadczenie jednej takiej aktorki klasy C, albo i D, żeby nie powiedzieć do d, że ona sobie żadnych poprawek estetycznych ani operacji nie robiła, a usta ma jak opona do tira. Czy te baby tego nie widzą, że wyglądają komicznie? Kurowska też była kiedyś w TV i nic nie słuchałam, co mówi,  mogłaby same kamienie milowe z filozofii recytować, bo się na usta gapiłam - domknie, nie domknie, pęknie jej coś, czy nie? Jakby się jej coś obcego do dolnej części twarzy przyczepiło.

A w ogóle to reklamy Bebilonu w TV są oburzające. Panowie są tacy zachwyceni, jak te ich kobiety, pracują, domem się zajmują, dzieckiem i wszystko godzą! No pewnie, śpiewa, tańczy i stepuje, a na końcu przyszyje guzik - koło gospodyń wiejskich.
A gdyby tak panowie usiedli przed kamerą i powiedzieli - imponuje mi, bo zajmuje się domem i nie zwariowała jeszcze, ani dziecka oknem nie wyrzuciła, chociaż ja chodzę sobie luzem, pracuję, z kumplami na mecz, a ona od rana do nocy tylko kasza, zupa, pielucha, jedno dziecko lub kilkoro, ogarnia i jeszcze ma czas książkę poczytać, swoje zainteresowania rozwijać. Albo - niech sobie żona pójdzie gdzieś z domu, bo cały dzień z dzieckiem, a ja nakarmię bebilonem. Ale nie, ona mu imponuje tylko wtedy, kiedy i pracuje, i dom, i dziecko, i on, pewnie samochód też wywoskowała w niedziele.
Czepiam się, to ten wiatr tak mnie wnerwia i stąd to wszystko.
Gdzie ten czekan?
Wbiję sobie w łeb przy okazji, bo polska reprezentacja znowu dała ciała, a ja jak głupia siedziałam i ten horror komediowy oglądałam. 

34 komentarze:

  1. Jaki film o polskich alpinistach? Też lubisz Lube?! Grocholę będę za jakieś dwa dni czytała, jak tylko skończę Krakauera o Evereście. A tych ust to ja się boję, one takie wszystkozasysająco-połykające, boję się, że i mnie połkną. A natrafiłam na korytarzach szpitalnych, odwiedzając kogoś, na taką świeżo rozdętą, oko w oko, usto w usto, korytarz był wąski, a ona coś do mnie "mówiła". Uciekłam. A meczyk, jakaś dziwnie spokojna jestem, pewnie jutro do mnie dotrze i wybuchnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Art of Freedom - Sztuka wolności http://www.culture.pl/kalendarz-pelna-tresc/-/eo_event_asset_publisher/L6vx/content/art-of-freedom-w-tvp-kultura dopiero wczoraj była premiera, na pewno będą powtarzać. Świetny jest. Nie zdawałam sobie sprawy, chociaż widziałam ją tysiące razy, że Wanda Rutkiewicz była aż tak ładna, piękna wręcz. Dopiero jak dorosłym okiem człowiek obaczył - docenił.
      Lube uwielbiam, mam płyty słucham w samochodzie i wyje na głos, albo płaczę, kiedy on śpiewa 'pazawi mienia'.
      Usta faktycznie raczej z tych 'nie wiadomo, co zrobią'

      Usuń
    2. "Ty daj im tam prikurit, tawariszcz starszyj sierżant, ja wieriu w duszu twaju, sałdat". W życiu takich dreszczy nie miałam słuchając muzyki, chyba przy Requiem Mozarta.

      Dzięki za linka, film zapowiada się doskonale, będę polowała.

      Byłam wczoraj w lesie zasypanym śniegiem dokumentnie. Wiatr zrywał się punktowo, ale kiedy już, to był strasznie silny i lodowaty. Biedne bociany.

      Usuń
    3. xbw - oj tak, oni mają takie pieśni, że włoski na rękach stają. A kameralny Koń? Spłakałam się jak pierwszy raz usłyszałam.
      Bociany, nie pomyślałam, faktycznie biedne

      Usuń
  2. U Was wieje u nas mrozi,
    też jak patrze na usta glonojada to zastanawiam się jak można funkcjonować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. futrzaku - nie wiem, co lepsze? Wiatr mnie bardzo niepokoi, kiedy leży śnieg i mrozi, czuję się taka wpisana w naturę i spokojna. Wiatr też natura, ale mnie bliższy jest jak widać śnieg

      Usuń
  3. u nas prawie jak w Himalajach, nawet -15 w nocy było, a córcia na wakacje w Himalaje sobie życzy... ehhh trzeba będzie powalczyć, tłumaczyć i posłuchać wścieków.
    A reklamy i mnie irytują. Jakoś w oczach mega Małżona nie widzę tych zachwytów i nie widziałabym nawet jakbym wróciła do pracy. Chciałabym być doceniona jawnie ale zdecydowanie nie w taki sposób!
    buziaki z mroźnej, śnieżnej i, ufff, także mocno słonecznej PL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewióro - myślę, że chcieli dobrze, ale wyszło jakoś dziwnie. Chwalić kobietę, że się zaharowuje to chyba coś nie tak. Przecież każdy glupi wie, że to kosztem czegoś, głównie kobiety, a jak nie jej (bo zołza egoistka, haha) to dziecka, domu lub męża. Z tych zachwytów wiadomo, że nie męża, bo za bardzo kontenty. Dziecko też, dom czyściutki, więc kosztem jej samej

      Usuń
  4. A u nas dziś od rana sypie śnieg! A wiatry owszem, były takie, że nam się płot złożył na ziemię. Pogoda nas nie rozpieszcza, oj nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Socjo, u nas śnieg zapowiadają na dzisiajeszą noc, dobrze, że nie muszę jechać jutro do biblioteki, bo szkoła zamknięta.

      Usuń
  5. Wiatry to i u nas są, tylko na pewno o niebo mniejsze niż u Ciebie, ale i tak strasznie wkurzające, a i strach czasem zagości w głowie, kiedy silne porywy uderzają nocami w okna, a dach trzeszczy. Zastanawiam się, czy zerwie nam dach czy nie, i czy będe zbierać po całym osiedlu(a może i miasteczku) rzeczy, które mam zachomikowane na strychu?
    Botoks w ustach ... mam przykład w rodzinie: siostra mojego męża, która robiła już cudeńka ze swoim ciałem, na pierwszym miejscu, zaraz po cyckach, zrobiła botox(i nie o to chodzi, że w złym gabinecie, czy coś, bo z kasa nie wie co robić, więc wybiera same naj, naj miejsca)ale po prostu coś jest nie tak. Zauważyłam to teraz, podczas ostatniego pobytu w PL. Jedna część górnej wargi ma skrzywioną, lekko, bo lekko, ale zauważalnie. W dodatku to była ta strona, którą widziałam podczas jazdy samochodem i aż mnie korciło zapytać, co jej tak gębę wykrzywiło? Powstrzymałam się:) Odsysanie tłuszczu i inne masakryczne doświadczenia dietowe też jej dobrze nie zadziałały, bo mimo, że na swoim ślubie nosiła 8, to niestety, w tej chwili doszła do 44 i nie za sprawą jakiegoś schorzenia.
    Wydaje mi się, że kreowanie w telewizji i wszelkiego rodzaju mediach, wizerunku wiecznie młodej kobiety w rozmiarze 0, napędza strasznie te wszystkie "sztuczności". Nie jestem oczywiście kompletnie przeciwko plastyce, bo czasem ludzie muszą przejść takie zabiegi, ale żeby tylko i wyłącznie dla mody?
    Reklamy z tymi zachwyconymi, wypoczętymi matkami, które robią wszystko i ciągle sa uśmiechnięte i zadbane, wkurzają mnie strasznie. Kiedy mam dzień do d... to nic na to nie pomoże, żadne mleko w proszku czy żaden najlepszy odkurzacz, proszek czy żelazko, bo praca i tak musi być zrobione(dzień w dzień to samo, rutyna potrafi zabijać!)


    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, właśnie o to chodzi, że dzień w dzień to samo, rutyna przygniata i żeby nie wiem jak mąż kochał czy dziecko słodkie, jak się nie da kobiecie wtychnienia, nie odciąży jej, nie wyśle gdzieś żeby się odłapała, to jak nie pieprznie, jak nie huknie. A oni mi tu ujutne obrazki z życia rodziny, wrrrr
      Te plastyczne wyczyny są tak żałosne w efektach, że aż w stawach trzaska.
      U nas fakycznie wiatry najmocniejsze, bo idzie górą, w Dublinie u Miśki deszcze głównie, ale nie żeby nią miotało po całej ulicy

      Usuń
    2. Wczoraj moje dziecka w Dublinie dały mi posłuchać wiatru - oj, duło rzetelnie! Na dodatek padło im ogrzewanie i całą dobę tylko kominek ich ratował.

      Usuń
    3. oslun - czyli do nich od nas poszło, bo dzisiaj już ciszej. Dopiero dzisiaj. Biedutki, że nie mają ogrzewania, ale chociaż kominek tak. Moja córka w mieszkaniu kominka nie ma

      Usuń
    4. Ufff... ogrzewanie już działa!
      A Twojej córce współczuję braku kominka - to kominek najbardziej mnie przekonuje do mieszkania w tym wietrznym i wilgotnym kraju (bo już nie wiosna od 1 lutego, skoro się spóźnia!!!)

      Usuń
    5. Mieszkania w Dublinie nie miewają kominków, trudno się mówi, na razie jest zadowolona, wraca po 18 z pracy, raniutko wychodzi, w mieszkaniu ciepło, więc jest ok.

      Usuń
    6. Kasiu, moje dziecka mieszkają w budynku sprzed ok. 15-20 lat z mieszkaniami na wynajem (w sumie 6 mieszkań z 1 sypialnią) i wszystkie mają kominki. Miśka źle trafiła :-(

      Usuń
    7. oslun - z tego, co wiem, miało być nowe, ciepłe, na kominku im nie zależało.

      Usuń
  6. U mnie na szczęście dziś, wygląda na to, że wiatr zelżał, ale za to ja nucę. Annę German, po wczorajszym programie w TV.
    Tylko teraz do kościoła muszę iść a raczej wiosennych bucików nie ubiorę...
    Zima Panni na krańcach wschodnich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiek, a jaki to był program z Anną German?

      Usuń
  7. Przyznaje ze wstydem, ze czasem ogarniaja mnie bardzo ehem mieszane uczucia kiedy czytam cos co prywatnie nazywam "blogami mam idealnych". Jak te kobiety to robia - pieka domowy chleb, robia tony domowych powidel robia jakies wyszukane przekaski dla dzieci do szkoly bawia sie z nimi w jakies super tworcze zabawy wylacznie w idealnie wysprzatanych domach i jeszcze bloguja - no naprawde. Mam w tej chwili pieciolatke i niemowle nieco ponad roczne i czasem nie mam juz na nic sily i marze tylko o tym, zeby wieczorem poczytac dorosla ksiazke i porozmawiac z osoba dorosla a tamte rozplywaja sie jakie to dziecko cudowne, jak uwielbiaja z nim spedzac czas. Zadnych negatywow, jak zony z Cranford prawie. Na ogol nie zagladam na takie blogi czesciej niz raz, ale frustracje mam.
    Zwlaszcza ze czasem takie mamy przybieraja ton pouczajacy - na przyklad zdumiewaja sie ironicznie, ze ktos moze zostawiac dziecko w przedszkolu dluzej niz do drugiej. Po co takie osoby maja dzieci - pytala retorycznie autorka - skoro nie lubia z nimi przebywac. Bo oczywiscie takie osoby nie moga byc samotnymi matkami bez zaplecza w postaci dziadkow czy grona oddanych cioc, desperacko walczyc o finanse. Nie, to jakies puste lale, ktore nie powinny miec dzieci. To terror jakis na Mame Idealna. Dobrze ze nie mam telewizora i tych reklam Bebilonu nie widze. Ale zdumiewa mnie, to ewidentnie bledna decyzja marketingowa jest. Takie reklamy sa przeciez skierowane wlasnie do mlodych matek, matek noworodkow, kobiet czesto padajacych na nos. Gdybym im pokazac przystojnych mezczyzn chetnych do przejecia obowiazkow opiekunczych to chyba bardziej by to zadzialalo? No ale ja sie nie znam na marketingach roznych.

    A wiatr kocham. Oczywiscie bywa taki wiatr, ktory najlepiej kocha sie z domu, w cieplym welnianym swetrze, z kubkiem goracej herbaty w dloni. Lubie wtedy jak huczy w kominku :) Ale jesli to tylko porzadny wiatr, to lubie. Zapowiedz zmiany. Teraz to sobie mowie, ze zima walczy z wiosna, ale wiosna na pewno wygra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zajrzyj na taką stronę macierzyństwo bez lukru czy jakoś tak. Dni z małymi dziećmi już za mną, więc nie ślędzę dokładnie, ale ta jest inna, poczytałam i pamiętam, że aż westchnęłam, że wreszcie coś innego
      Te wszystkie super mamy mają po prostu inne priorytety, czasem wydaje mi się, że nie po kolei w głowie, ale to ze względu na to, że uważam, że każda matka dla zdrowia psychicznego powinna mieć trochę egoizmu w sobie, inaczej się wykończy. A taka wyskoczy z tymi chlebami, zabawami i wszystkim pod 'lenijkę' i kłuje w oczy, haha

      Usuń
  8. Syn jeździ ciężarówką i mówił, że wczoraj to miał cykora na moście w Edynburgu, tak hulał wicher!!
    U nas 13 na minusie, ale w dzień pięknie słonecznie i na plusie, aż się chce żyć. Wczoraj byliśmy w Stegnie na spacerze, morze było piękne pofalowane.
    Zazdroszczę ci Kasiu bliskości oceanu, bo uwielbiam patrzeć na spienione wody. A wiatr kocham, no ale taki co dachów nie zwala i nie telepie oknami.
    Czekam na ciepełko, bo za trzy tygodnie jadę zobaczyć tulipany holenderskie w Keukenhof:-) W tamtym roku droga z szafirków nie była do końca rozwinięta i tak pewnie będzie teraz.
    pozdrawiam wiosennie
    Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest tak blisko, żeby z okna widziała spienione fale, ale na tyle, żeby wiatr był bardziej porwisty i mam sól na oknach. Czyli same minusy, hehe
      W Holandii nigdy nie byłam, ale chcę. Może kiedyś?

      Usuń
  9. Wy to macie dobrze z tym wiatrem bo:
    - wystarczy sie odpowiednio ustawic i ma sie wiatr w plecy :)
    - nie musi sie nikt fatygowac z grzecznosciami drzwi otwierac, wiatr to zrobi
    - wystarczy rowery wystawic przed dom a wiatr nadmucha opony.... :)
    - bez specjalnej korekty hmmmm odmladzajacej zawsze sie ma wiatr we wlosnach
    - mozna spiewac rzucajac slowa na wiatr zamiast ogladac reklamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...dodaje jeszcze do listy plusow wiatrowych:
      - mozna zapalic w kominku podczas jego wiania i w echach jego powiewu zapatrzec sie w wesole, tanczace ogniki :)
      - zaszyc sie z ksiazka pod kocykiem i czytac, czytac, sluchac, rozmawiac i ogladac....
      - cieszyc sie cisza, gdy przestanie wiac

      Usuń
  10. :)))) faktycznie Cię ten wiatr nakręcił :))))
    spokoju życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, wiatr jak wiał tak wieje, ale ja już się uspokoiłam, czytam pod kocem i tyle

      Usuń
  11. czytanie "Ciebie" lepsze niż czytanie grocholi! Prawdziwa i łzy ze śmiechu prawie też lecą. Przyda mi się trochę optymizmu po w domu powalona chorobą zdycham :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikasiu, kuruj się, święta za pasem, cokolwiek to znaczy :-)

      Usuń
  12. O, "Houston mamy problem" to moja samica dominująca niedawno czytała. Chwaliła bardzo, śmiechu było co niemiara, niektóre kawałki czytała na głos ku memu ubawieniu. Nie jestem wielkim fanem babskiej literatury, ale "Houston..." jest nie najgorsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xpil - czytam uszami, a lektorem jest Mecwaldowski, zmienia głosy, czy matka, czy sąsiadka, czyta inaczej, a jak udawał głosem sąsiada taternika, to mało do rowu nie wjechałam ze śmiechu. Cudna jest, koniecznie zapodaj sobie w takiej wersji. Na pewno ci się spodoba, syn ze mną słuchał wczoraj w samochodzie i też się ubawił.

      Usuń
    2. U mnie problem z audiobookami jest odwróceniem problemu, który inni mają z książkami papierowymi: dojazd z/do pracy zajmuje mi 5 do 10 minut, w porywach kwadrans (jak jest jakaś katastrofa). Za mało żeby się "rozbujać" z audiobookiem. Dlatego preferuję wersje papierowe / kindlowe.

      Póki co w kolejce chyba z pięć książek, same fajne (żadnej babskiej literatury, apage!)

      ;)

      Usuń
    3. ja tam nie jestem ortodoksyjna, czytam wszystko, co dobre, a nie dlatego, że napisane przez kobiety lub mężczyzn. Nie chcesz, to nie, Twoja strata :-)
      W życiu się tak nie uśmiałam przy żadnej lekturze, ale tu jednak Mecwaldowski też się dołożył, nie wiem, jakby to było, gdybym czytała oczami

      Usuń

Musiałam wyłączyć komentowanie anonimowe, bo mnie zawalił spam. Przepraszam.