czwartek, 11 lipca 2013

Całkiem za friko

Całkiem za friko dostałam w prezencie od losu jeden z najgorszych dni w moim życiu. Stres jest tak wielki, że mam na stałe zaciśniętą obręcz wokół klatki piersiowej. Jutro idę do lekarza, coś muszę przedsięwziąć, żeby mnie szlag nie trafił, bo jeszcze dzieci osierocę.
Nie piszę tego, żebyście mnie żałowali, ale po to, żebym pamiętała, że taki dzień był, żebym ceniła każdy taki, który przyniesie lepsze wieści.
Nie radzę sobie ze stresem, nic a nic, życie mnie przerasta.
A poza tym oduczyłam się chodzić po trawie na boso. Gdzieś po drodze straciłam w tej kwestii ufność, niewinność, odwagę - boję się wszystkiego, co mam lub mogłoby się znaleźć pod moimi stopami. Mąż mnie namówił, zmusił prawie, żebym zdjęła buty i przeszła się po świeżo skoszonej trawie. Specjalnie trzyma ją lekko dłuższą, kosi na wyższym stopniu, żeby była jak dywan i dawała wytchnienie stopom, a kontakt z matką Ziemią odstresowywał. Tyko, że ja nie umiałam brykać na boso po trawie, ostrożnie stawiając stopy przeszłam zaledwie kilka metrów w jedną, a potem tyle samo z powrotem do butów. Napięta jak struna. Gdzie się podziałam ja, kobieta krocząca odważnie przez łąkę z butami w rękach?
Przygnębiające.

42 komentarze:

  1. Kasia, chciałabym być blisko, żeby pomóc. Jeśli mogę jakoś z daleka, daj znać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marta, nic się nie da, trzeba czasu i jakichś rozwiązań, ale nie mam recepty w tej chwili, jakie one by miały być

      Usuń
  2. Problemy potrafią ściąć mnie z nóg. Najchętniej wtedy nie wstawałabym z łóżka. Boso po trawie jeszcze tak, ale w życiu bardzo nie ufna i bojąca się wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żółwinko - powaznie, nieufna i bojąca? Nie odniosłam takiego wrażenia czytając bloga

      Usuń
  3. Kasiu, bardzo, bardzo mi smutno. Nie wiem co powiedzieć po prostu:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, a co tu można, nic. Trzeba przetrwać

      Usuń
  4. wiesz to tak jak ze mną i spaniem w namiocie... nie umiem, nie chce godzić się na ścisk, piach włażący do namiotu razem ze mną, na wilgoć i zaduch... już nie umiem.
    Trzymam kciuki za wszystko co u Ciebie, by było dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, ciekawe, co by było ze mną i namiotem? Dawno już nie biwakowałam

      Usuń
  5. Kasiu, nie dopuszczaj do tego, by jakikolwiek dzień Cię przerastał. Nawet najgorsze wieści można samemu ze sobą przepracować lub poprosić kogoś bliskiego (lub zupełnie obcego), by to zrobił z nami. Bo w życiu tak już jest, że im więcej na naszej metryce cyferek, nasza odporność jakby maleje, jeśli w porę nie nauczymy się wszystkiego przepracowywać. Znajdz chwilę, taką tylko dla siebie i postaraj się bardzo rzeczowo, tę dręczącą Cię sprawę "rozebrać na części" - warto wtedy zastanowić się, czy nasz osąd i odczucia nie są zbyt subiektywne - bo dopóki jeszcze żyjemy każda sprawa ma zawsze dwa oblicza, choć nam się wydaje, że tak nie jest. Odwagi Kasiu i uspokojenia Ci życzę.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anabell - ależ ja sobie przepracowuje, tylko głowa jedno, a ciało co innego, po prostu chyba za dużo jakiegoś hormonu stresu wyprodukowałam i już nie daję sobie sama rady

      Usuń
  6. Ha, coś musi być na rzeczy z tą trawą, na prawym marginesie masz akurat tytuł z blogu Pendragona: "Nie deptać trawy"

    Przypadek?

    Spisek, jak nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xpil - spisek, a jak. Zapłacili nam, żeby o trawie pisać, haha

      Usuń
    2. A Bosy Antek w prawej szpalcie też Ci pasuje do tej teorii? :-)

      Usuń
    3. No, i Iw pisala o tym emerycie niemieckim co nie deptal trawy ale ja uprawial.

      Usuń
  7. Kasiu, zerknij tu: http://www.nbcnews.com/id/4625213/ns/health-pet_health/t/puppy-love----its-better-you-think/#.Ud-yKUHVC2Y

    Wiem z doswiadczenia, ze to zupelnie stresu nie przegoni ale naprawde bardzo pomaga ukoic nerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, ja to i bez tego wiedziałam, tylko podskórnie, nie miałam dowodu, a tu masz, wszystko czarno na białym. Mój pies działa odstresowująco na bank

      Usuń
  8. Strach jest gorszy od tego czego się boisz, mam to wypisane nad lustrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, bo w ogóle strach chyba na tym polega

      Usuń
  9. Pani Kasiu, czytam sobie Panią po cichu już od jakiegoś czasu. Pomóc oczywiście się nie da, ale chciałam napisać, że przesyłam ciepłe myśli żeby jak najszybciej się poukładało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękniejestżyć - dziękuję bardzo (i za ujawnienie się też :-)

      Usuń
  10. Przytulam Cię mocno, mocno, mocno! Będzie już tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach, zapomniałabym - NIKT by mnie nie namówił na trawę i boso, w życiu. Fuj, jak pomyślę o tych robalach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też o robalach, ślimakach, glizdach, wszystkim co tam może być. A za to wyżej - dziękuję

      Usuń
  12. Tez oplakuje bose nogi.
    'Gola stopa' moze wyrazac pochodzenie 'stad'(wskazuje na stopke noworodka) w odroznieniu od innych butow najechanych/przybylych z ,nikad'.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasiu, myślami jestem z Tobą-;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie poddawaj sie! Tyle jeszcze dobrych chwil przed Toba.Jestes silna, tylko przez moment to sie zachwialo. Sciskam Cie mocno i powtarzaj sobie bedzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KaBu - nie poddaję się, myślałam, że mam całkiem dobre podejście do spraw, ale ja swoje, a ciało swoje i reaguje na długotrwały stres. To nie jest depresja czy coś, po prostu jakaś nerwica chyba

      Usuń
    2. Kasia, Ania ma racje zacznij od wysilku fizycznego.Wiem, ze cholernie ciezko sie zmusic, ale potem juz leci.To jest naprawde doskonala metoda. Moze rowery, albo chociaz szybkie spacery. Sprobuj. To naprawde pomaga, w mysleniu, koncentracji, rozluznieniu stresu itd. Obiad moze poczekac.

      Usuń
  15. Miałam to i wyszłam z tego :) Na pierwszy rzut dawaj wysiłek fizyczny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, wiem, ale jak się zmusić do wysiłku fizycznego, ja nawet do zrobienia obiadu nie mogę się zebrać

      Usuń
  16. Tak mam od lat. Wrażenie, że wszystko tylko się wali. Jak tu mieć nadzieję na lepsze. Pomaga trochę modlitwa. Nie wiem ,czy to kwestia wieku i życiowego doświadczenia nie zawsze najlepszego widzieć świat w ciemnych barwach. W młodości miałam większą nadzieję. Mam 50 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. modlitwa tak, dla mnie różaniec, działa jak mantra u buddystów w medytacji

      Usuń
  17. Moze pewna czesc garderoby sie zbiegla w praniu i opina? Wyswobodzi sie z niej , piers wypiac do przodu ('my pierwsi' - nie ostatni) i nie poddawac sie jakims nerwicom post stresowym bo wtedy dopiero zacznie sie wszystko walic na leb, na szyje, rzucac w oczy i walic pod nogi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Smutno sluchac, ze u takiej szwarnej dziolchy nerwy szwankuja.
    Nie moge nic doradzic, kazdy z nas inaczej boksuje sie z zyciem i czasem powala go ono na lopatki. Ale "jeszcze w zielone gramy", no nie?
    Pomysl tylko ile zyczliwych dusz i dobrej energii masz wokol siebie, czasem tez z daleka...
    emigrata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emigrato, i to mnie przy życiu trzyma, rodzina i życzliwe dusze wokół, tutaj w sieci też

      Usuń
  19. Oj Kasia, życzę żeby te wszystkie stresy wreszcie się dla ciebie skończyły! Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kasia! Tylko nie przestawaj, próbuj! Ziemia wyciąga stresy, pomaga uzyskać równowagę. Drepcz po trawie boso, drepcz... powrócisz jak zza światów, zobaczysz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DD, to chyba jednak wolę po piasku, przynajmniej widzę, co pod nogami :-)

      Usuń
  21. życzę dobrych wieści i pozytywnych rozwiązań

    OdpowiedzUsuń